Zamieszki po wyborach prezydenckich w Nigerii

 

22.04.2011. Prezydent Goodluck Jonathan, zwycięzca zeszłotygodniowych wyborów prezydenckich, ogłosił dziś, że pomimo zamieszek na „islamskiej” północy kraju, ostatnia runda wyborów, elekcja gubernatorów, odbędzie się zgodnie z planem.

Zamieszki wybuchły zaraz po ogłoszeniu wygranej Jonathana, kiedy to głównie młodzież z północnych regionów kraju zdominowanych przez muzułmanów wyszła na ulicę. Protestujący wyrażają swoje niezadowolenie, którego głównym podłożem są różnice regionalno-religijne. Jonathan jest chrześcijaninem z południa, a w wyborach pokonał muzułmanina z północy, Muhammadu Buhari.

Zamieszki mają krwawy przebieg. Płoną kościoły, meczety, budynki użyteczności publicznej i prywatne. Zginęło już ponad 100 osób. Najwięcej osób zginęło w poniedziałek, zaraz po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów. Po interwencji ciężkich oddziałów wojska sytuacja ulegała stabilizacji lub raczej wygaszeniu. Nadal dochodzi do niszczenia obiektów sakralnych i mordowania ludzi (w środę podpalono meczet, gdzie zginęły 2 osoby).

Prezydent Jonathan określił sytuację jako „zamieszki polityczne, spowodowane niezadowoleniem z wyników wyborów”, co zdaje się nie odbiegać od rzeczywistych motywacji protestujących. Demonstranci zwrócili się do Buhariego, by stanął na czele protestów, czy też niedoszłej rewolty. Ten jednak zdystansował się od zamieszek, nazywając je „spontanicznymi wybuchami gniewu na rządzącą partię”, nie potępił jednak przemocy żadnej ze stron.

Wybuchłe niepokoje zdają się być logicznym następstwem kampanii wyborczej i samych wyborów i wygląda na to, że podążają podobnym lokalno-religijnym schematem. Kampania i wybory nie obyły się bez przemocy i pewnych oszustw, jednak ogólnie przebiegały właściwie, zwłaszcza na tle poprzednich wyborów w Nigerii. Choć w poniedziałek wybuchły krwawe zamieszki, spowodowane głównie niezadowoleniem jednej grupy wyborców, to udało się je jednak opanować dość szybko i wyciszyć. Główny kontrkandydat, choć nie potępił rozruchów, to jednak się od nich zdystansował, nie zaogniając sytuacji. A należy pamiętać, że Muhammadu Buhari był wojskowym władcą Nigerii w latach 1983-1985, po dokonanym przez siebie nielegalnym zamachu stanu.

Ostatnim sprawdzianem dla Nigeryjczyków będą wybory gubernatorów, 24 kwietnia. Stawka nadal jest wysoka, jako że gubernatorzy mają szerokie prerogatywy i dysponują nieraz ogromnymi budżetami, zwłaszcza w stanach zasobnych w ropę.

Źródło: http://af.reuters.com/article/topNews/idAFJOE73K04T20110421?pageNumber=1&virtualBrandChannel=0

Zdjęcie za: http://af.reuters.com/article/topNews/idAFJOE73K04T20110421?pageNumber=1&virtualBrandChannel=0

Karol Szulc