Afryka: Tania ropa na rynkach światowych - przegrani i wygrani w Afryce

Afryka: Tania ropa na rynkach światowych - przegrani i wygrani w Afryce
16.02.2015. Utrzymujące się na niskim poziomie ceny ropy niosą ze sobą wielorakie konsekwencje dla państw kontynentu afrykańskiego. Jedne kraje tracą, inne zyskują, a jeszcze inne zyskują w krótkim okresie, ale w ogólnym rozrachunku spadek cen ropy może okazać się dla nich niekorzystny.

Z jednej strony, dla krajów uzależnionych od przychodów z tytułu sprzedaży ropy (np. Nigeria, Angola, Gwinea Równikowa) tańszy surowiec to zdecydowanie niższe dochody budżetowe. Z drugiej strony, kraje importujące ropę (np. RPA, Mauritius, Malawi) płacą za nią teraz mniej, co powoduje uwolnienie części środków finansowych, niższe koszty produkcji i niższą inflację oraz wzrost realnych dochodów społeczeństwa. Wreszcie, dla trzeciej grupy krajów, w których surowiec odkryto stosunkowo niedawno (np. Kenia, Uganda, Czadu) tańsza ropa na rynkach światowych oznacza niższe wydatki na jej import, ale jednocześnie ogranicza opłacalność projektów zorientowanych na rozpoczęcie wydobycia czarnego złota w tych krajach.
 
W ciągu kilku ostatnich lat analitycy PCSA przy wielu okazjach podkreślali, że jednym z głównych czynników, które w ostatnich latach przyczyniły się do szybkiego tempa wzrostu PKB w Afryce Subsaharyjskiej była sprzyjająca sytuacja na rynku surowców. Cena baryłki ropy na poziomie 100-130 dolarów napędzała koniunkturę głównie w krajach-eksporterach tego surowca: Nigerii, Angoli, Gwinei Równikowej, Kamerunie, Gabonie czy Republice Konga. 
 
Od kilku tygodni ceny ropy utrzymują się jednak w przedziale 40-60 dolarów za baryłkę. Jakie konsekwencje taka sytuacja niesie dla krajów afrykańskich? Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, wszystko zależy od tego, po której stronie transakcji się stoi. Dla Nigerii, gdzie przychody ze sprzedaży ropy stanowią 80% dochodów budżetowych, przedłużająca się zniżka cen ropy może doprowadzić do całkowitej destabilizacji finansów publicznych. W celu złagodzenia negatywnych skutków przeceny ropy, nigeryjski bank centralny doprowadził do spadku wartości lokalnej waluty, nairy, o ponad 10% - i na tym zapewne nie poprzestanie. Z podobnie trudną sytuacją budżetową zmierzyć się będą musiały Gabon, Angola czy Gwinea Równikowa, gdzie przychody z ropy stanowią około 40-50% PKB i 75% dochodów budżetowych. 
 
Spadające wpływy ‘twardej’ waluty (amerykańskiego dolara) ze sprzedaży ropy, a także występująca często w takich przypadkach deprecjacja waluty lokalnej (wspomniany wcześniej przykład Nigerii), komplikuję sytuację państw-eksporterów na międzynarodowym rynku finansowym. Kilkanaście miesięcy temu Nigeria, Angola czy Gabon wyemitowały eurobligacje, które w zamyśle miały być spłacane z przychodów ze sprzedaży drogiej ropy. Teraz, słabsza waluta lokalna i znacznie mniejsze przychody budżetowe będą utrudniały terminową spłatę obligacji nominowanych w dolarach amerykańskich. Podwyższone ryzyko kredytowe w tych krajach znalazło natychmiast odzwierciedlenie w wycenie wyemitowanych przez nie obligacji - ich ceny spadły o kilkanaście procent w ciągu kilku tygodni.
 
Jednym z największych przegranych taniej ropy jest Sudan Południowy. Według wyliczeń Financial Times, kraj ten uzyskuje obecnie najniższe na świecie przychody ze sprzedaży swojej ropy: 30-35 dolarów za bryłkę. Na tak niską finalną cenę sprzedaży składają się dwa czynniki: 1) cena ropy na rynku międzynarodowym, oraz 2) zapisy umowy regulującej przesył ropy zawartej z Sudanem. Według zawartego porozumienia za każdą przesłaną ropociągiem baryłkę Sudan Południowy płaci swojemu północnemu sąsiadowi 11 dolarów opłaty przesyłowej oraz 15 dolarów opłaty kompensacyjnej (tytułem utraconych przez Sudan zysków, po uzyskaniu niepodległości przez Sudan Południowy).
 
Zyski i straty wynikające z niskiej ceny ropy obliczone w stosunku rocznym jako procent PKB.

http://online.wsj.com/media/OilWinLoss2.png
 
 
Tania ropa to z kolei pozytywna wiadomość dla krajów-importerów tego surowca – których w Afryce nie brakuje. Według wstępnych wyliczeń, jeśli ceny ropy w 2015 utrzymają się na poziomie zbliżonym do 50 dolarów za baryłkę, to PKB Republiki Południowej Afryki wzroście o dodatkowy 1 punkt procentowy. Dodatkowo spodziewać się należy umocnienia lokalnej waluty, randa, a tym samym zmniejszenia deficytu w bilansie handlowym i mniejszej presji inflacyjnej. Inni importerzy ropy (Botswana, Etiopia, Zambia czy Mauritius) także pozytywnie odczują niższe ceny ropy, które oznaczają nie tylko niższe ceny paliw na stacjach benzynowych, ale także niższe rachunki za prąd, niższe koszty produkcji i w konsekwencji wzrost realnych dochodów ludności. 
 
Jest jeszcze trzecia grupa afrykańskich państw, które znajdują się gdzieś pomiędzy krajami eksporterami i importerami ropy. Głównie chodzi tutaj kraje skalsyfikowane przez PCSA w raporcie pt. New oil frontiers: Investors’ guide to the oil sector in Sub-Saharan Africa przygotowanym dla CEED, jako „nowicjusze” (rookies) i „żółtodzioby” (greenhorns), czyli na przykład Czad, Ghanę, Kenię, Niger czy Ugandę. 
 
W krajach tych, odkrycie komercyjnych ilości ropy naftowej nastąpiło stosunkowo niedawno i dochody z jej sprzedaży nie są (lub nie będą – w przypadku krajów, które wydobycia jeszcze nie rozpoczęły) tak istotne dla ich budżetów jak w przypadku „starych wyjadaczy” (old-school countries). Co prawda zagraniczne korporacje naftowe zaangażowane w proces wydobycia ropy w krajach Afryki Wschodniej nie zamierzają (póki co) ograniczyć swojej aktywności w regionie, to w przypadku utrzymującej się zniżki cen w dłuższym okresie, mogą rozważyć rewizję swoich planów, tym samym przekreślając marzenia tych krajów o dołączeniu do elitarnego klubu państw producentów ropy naftowej.
 
To ile kosztować będzie baryłka ropy za pół roku pozostaje kwestią otwartą. Większość analityków spodziewa się wzrostu cen – w miarę odzyskiwania przez gospodarkę światową animuszu popyt na ropę będzie rósł. Jeśli jednak prognozy te się nie sprawdzą i cena baryłki ropy utrzyma się na poziomie 40-60 dolarów przez dłuższy okres czasu, to co teraz określane jest w Nigerii, Angoli, Gwinei Równikowej czy Sudanie Południowym sytuacją trudną czy problematyczną, za kilkanaście miesięcy przerodzić się może w poważny kryzys.
 
 
Wojciech Tycholiz
 
 
Na podstawie: Financial Times, the Wall Street Journal, Bloomberg, This is Africa, Al Jazeera, Brookings
Zdjęcie: archiwum PCSA