Senegal: Nie widać końca konfliktu w Casamance

20.02.2012. Ostatnia seria ataków przeprowadzonych przez rebeliantów z Ruchu Demokratycznych Sił Casamance (MFDC), miała miejsce  w Sindian, blisko granicy z Gambią i około 100 km od Ziguinchor, stolicy Casamance. Zginęło czterech żołnierzy senegalskich a dziewięciu zostało rannych. Straty rebeliantów nie są znane.

 

Wśród wszystkich nienaturalnych granic będących reliktem kolonializmu w Afryce, granica Senegal-Casamance-Gambia jest jedną z najdziwniejszych. Fizyczna izolacja od reszty kraju potęguje problemy Casamance.

 

W kategoriach geograficznych, historycznych, etnicznych i religijnych Casamance bardzo się różni od reszty Senegalu. Od Dakaru oddziela je terytorium Gambii. Do 1886 roku Casamance było kolonią portugalską, kiedy to w wyniku ustaleń Konferencji berlińskiej (1884-85)  zostało odstąpione Francji.

 

Etnicznie Casamance jest najbardziej zróżnicowanym regionem Senegalu. Ponad 95% mieszkańców kraju wyznaje islam, jednak w Casamance żyje z grubsza tylu samo Muzułmanów co Chrześcijan.

 

Mówi się tutaj pięcioma dodatkowymi językami oprócz wolof, serer i fula, które dominują na północy. Mieszkańcy Casamance etnicznie spokrewnieni są z mieszkańcami Gwinei Bissau. Dominującą grupą są Jola (Diola), to oni stanowią trzon MFDC, który żąda niepodległości bądź szerokiej autonomii.

 

Casamance posiada najlepsze ziemie uprawne w Senegalu. Rebelia została wywołana w 1982 roku poczuciem dyskryminacji. Zdominowana przez mieszkańców północy administracja chętniej na przykład przydzielała ziemię w Casamance rolnikom z północy, których poletka  zagrożone były pustynnieniem.

 

Przez lata MFDC cieszył się dużym poparciem wśród lokalnej społeczności, jednak ostatnio wraz ze wzrostem przemocy to poparcie słabnie. „Rebelianci muszą skończyć z rosnącą przemocą; muszą zrozumieć, że to głównie ich rodzice cierpią od 30 lat. Nie można walczyć o niepodległość Casamance i jednocześnie przysparzać cierpień jego mieszkańcom”, mówi Moussa Sagna, handlarz z Ziguinchor.

 

Choć wielu sądzi, że nasilenie przemocy ma związek z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi, które odbędą się 26 lutego, jest również oczywiste, że operacje separatystów, którzy mają swoje bazy wzdłuż granicy z Gambią stały się bardziej gwałtowne od czasu, gdy przywództwo nad ruchem objął w 2007 r. Salif Sadio, powiedział Demba Keita, sekretarz generalny lokalnej organizacji pozarządowej APRAN-SDP, która pełni funkcję tymczasowego mediatora między rządem Senegalu a MFDC.

 

Ruch jest podzielony na wiele frakcji. Trzy główne utworzyły w Zinguinchor tzw. „grupę kontaktową”. Frakcje rywalizują między sobą. Radykalizacja jednej z nich powoduje radykalizację pozostałych. Rośnie liczba zabitych. W ciągu ostatnich kilku miesięcy zginęło 22 żołnierzy. Nową taktyką jest branie zakładników. W grudniu 2011 uprowadzono sześciu senegalskich żołnierzy, którzy do tej pory są przetrzymywani.

 

Również cywile stają się celem ataków. W listopadzie 2011 zabito w północnym Casamance dziesięciu mężczyzn zbierających w lesie drewno na opał. Drewno opałowe stanowi główne źródło dochodu MFDC, choć podobno jest on również zamieszany w uprawę, sprzedaż i  przemyt narkotyków.

 

Sprawujący władzę od 2000 roku 85-letni prezydent Abdoulaye Wade, który ubiega się o kontrowersyjną trzecią elekcję, w dniach 12-13 lutego podczas wyborczego tourne po Casamance ogłosił nowe „propozycje pokojowe”.

 

Jednak już 14 lutego liderzy „grupy kontaktowej” MFDC odrzucili te propozycje, domagając się jako warunku wstępnego rozpoczęcia rozmów pokojowych, „klarownych i szczerych” negocjacji na neutralnym gruncie, przy udziale neutralnego mediatora. Uznali propozycję prezydenta, biorąc pod uwagę kampanię wyborczą, za akt zwykłego, cynicznego politykierstwa.

 

Wiele było inicjatyw pokojowych i jak dotąd wszystkie zawiodły. Famara Pape Goudiaby, członek „grupy kontaktowej” mówi, że kilka frakcji skłania się za politycznym, a nie militarnym czy prorozwojowym zakończeniem konfliktu. „Nie chwyciliśmy za broń dla projektów rozwojowych. Kwestia Casamance jest czysto polityczna”. Mówienie o rozbrojeniu i o projektach reintegracyjnych, co proponuje prezydent Wade to nic nowego. Wielu zarzuca prezydentowi polityczne zdystansowanie się od tego konfliktu, mówi Keita. 

 

Od jakiegoś już czasu niektóre frakcje MFDC wzywają do niezależnych pokojowych negocjacji poza Senegalem. Jednak negocjacje nie posuną się do przodu bez zaangażowania rządów Gambii i Gwinei Bissau, podkreśla Keita. „Wszyscy wiedzą, że wielu bojowników pochodzi z tych krajów”.

 

Jak długo konflikt będzie trwał cierpieć będą cywile. Wielu musiało opuścić miejsce zamieszkania uciekając przed narastającą przemocą lub z powodu zaminowania niektórych obszarów. Od roku 1988 miny zabiły ponad 800 osób, a rządowe wysiłki na rzecz rozminowania osłabły, pozostawiając wiele pracy organizacjom pozarządowym takim jak  Handicap International. Do końca 2011 r. tylko osiem wiosek ogłoszono wolnymi od min.

 

Mówi się, że choć utrzymywanie się konfliktu w Casamance jest nieznośnie męczące dla prezydenta, to jednak nawet nasilenie się przemocy nie skłoni jego, ani jego otoczenia do opracowania bardziej bezpośredniego, politycznego rozwiązania problemu.

 

Na podstawie:

http://www.irinnews.org

http://www.bbc.co.uk

 

Grafika za:

http://m.wikitravel.org

 

Artur Gruchała