Afryka: wzrost zachorowań na raka

12.05.2012. Okazuje się, że rak nie jest jedynie chorobą krajów bogatych i rozwiniętych. Coraz więcej zachorowań notowanych jest w Afryce Subsaharyjskiej. Ocenia się, że w tym roku zachoruje około miliona osób w tym regionie, a liczba ta podwoi się w ciągu następnej dekady. Jednocześnie większość z ponad 2 tys. języków afrykańskich nie ma słowa na opisanie tej choroby.

 

W całej Afryce przeprowadza się kampanie uświadamiające i zapobiegające w zakresie AIDS, gruźlicy czy malarii, ale świadomość społeczeństwa nt. raka jest znikoma, a na całym świecie umiera już więcej osób na raka niż na wszystkie te choroby razem. Co więcej, według WHO, do 2030 roku około 70 % zachorowań ma przypadać na biedne kraje. W krajach tych rak szyjki macicy czy rak piersi to choroby śmiertelne od wielu lat. Około 76 % nowych przypadków raka szyjki macicy notuje się w krajach rozwijających się, a w Afryce Subsaharyjskiej odsetek ten wynosi 22 %. Także zachorowalność na raka piersi w Afryce jest dwukrotnie wyższa niż średnia na świecie.

 

Sytuacja dziwić nie może, jeżeli weźmiemy pod uwagę brak lub znikomą liczbę onkologów pracujących w Afryce. W samej Ghanie jest ich tylko 6 (i to dopiero od 5 lat) na 24 milionową populację. Inne kraje regionu, np. Sierra Leone, Togo czy Gwinea nie mają onkologów w ogóle i wspomniana szóstka działać musi także i tam. W Ghanie tylko w dwóch szpitalach notuje się rocznie 5 -7 tys. nowych przypadków raka. Przy niskiej świadomości społecznej i popularności lokalnych szamanów, liczba ta musi być naprawdę niewielką częścią faktycznych przypadków zachorowań. Domyślać się tylko można, że dla większości mieszkańców Afryki rak oznacza bolesną i długą agonię.

 

Działająca w Akrze fundacja JEAD wyciąga rękę do kobiet pomagając im zidentyfikować wcześnie raka piersi. Nie posiadają mammografów, ale sprawdzają pacjentki organoleptycznie i uczą jak badać biust w poszukiwaniu guzków. Uświadamiają, że wczesne wykrycie raka może uratować życie. Jednak opór Afrykańczyków jest duży. Choroba jest tam jeszcze tajemnicza i dla większości oznacza karę za grzechy. Szamani zalecają zioła i każą się tylko modlić. Guzy rosną do monstrualnych rozmiarów i widok wystającej z całej klatki piersiowej narośli nie jest niczym niezwykłym.

 

Najgorszym wydaje się być fakt, że większość przypadków mogłaby być całkowicie wyleczona lub nawet można by do choroby nie dopuścić. W krajach rozwiniętych rak powodowany infekcjami wirusowymi nie jest już zagrożeniem. Rakowi szyjki macicy czy wątroby zapobiega się dzięki szczepieniom. W Afryce, gdzie nowoczesny styl życia jeszcze nie dotarł, papierosy, alkohol czy niezdrowa dieta nie są głównymi przyczynami zachorowań - są nimi właśnie wirusy. Wirusowe zapalenie wątroby typu B nie musi prowadzić do raka. Tak samo obecność wirusa HPV w krajach rozwiniętych nie jest wyrokiem śmierci. Jednak wprowadzenie szczepień ochronnych do Afryki w cenie możliwej do zaakceptowania przez jej mieszkańców może potrwać jeszcze całe lata.

 

Na podstawie: af.reuters.com, jeadfoundation.org, www.who.int

 

Zdjęcie za: wikimedia.org

 

Marcin Józwiak