Prawdziwa Afryka a stan dziennikarstwa

23.04.2011. W Columbia Journalism Review ukazał się krytyczny raport na temat stanu dziennikarstwa
podejmującego tematy związane z Afryką. Oto niektóre z jego wniosków.

Z badań National Bureau of Economic Research wynika, że wskaźniki ubóstwa w Afryce
obniżają się szybciej niż się powszechnie uważa. Podobne wnioski, tyle że dotyczące
śmiertelności dzieci poniżej piątego roku życia, przedstawia pismo Lancet. Raport firmy
konsultingowej McKinsey zatytułowany „Lwy w ruchu” twierdzi z kolei, że Afryka jest
najszybciej rozwijającym się regionem świata.

A jaki jest obraz Afryki w mediach? W czerwcu ubiegłego roku tygodnik Time opublikował
zdjęcia nagiej kobiety z Sierra Leone, która umiera przy porodzie. CNN opisał historię dwóch
kenijskich chłopców, których rodziny są tak biedne, że są oni zmuszeni do dostarczania kóz
do rzeźni za mniej niż jednego pensa za sztukę. Z obliczeń Karen Rothmyer wynika, że tego
typu historie opisujące afrykańską beznadzieję dominują w amerykańskiej prasie. Od maja
do września 2010 r. dziesięć najbardziej poczytnych gazet opublikowało artykuły, w których
ubóstwo wspomina się 245 razy, ale tylko 5 razy pisze się o wzroście PKB.

Skąd taki zdeformowany obraz? Komu zależy, żeby Afryka była przedstawiana właśnie w
ten sposób? Karen Rothmyer sugeruje, że główną winę za rozpowszechnianie negatywnych
stereotypów ponoszą zachodnie organizacje pozarządowe i ONZ. Organizacje te z racji
wykonywanej przez siebie pracy informują nie o tym ile udało się już osiągnąć, ale ile
wyzwań i problemów wciąż pozostało. Jest także powód praktyczny – rywalizacja o
pieniądze. Zdaniem jednego z większych amerykańskich NGOs w Nairobi „gdy organizujesz
fundraising musisz udowodnić, że istnieję potrzeby. Głodujące dzieci, umierające matki. Jeśli
nie jesteś wystarczająco negatywny, nie masz co liczyć na finansowanie”.

Organizacje pozarządowe nie poradziłyby sobie jednak bez dziennikarzy, którzy podejmują
i nagłaśniają tematy związane z ludzkim dramatem (także na ich zlecenie). Dlaczego z
morza tematów wybierają właśnie takie? Ponieważ są bardziej nośne i zdecydowanie
mniej wymagające w realizacji. Sunny Bindra, kenijski konsultant: „Mamy głód. To nie
jest zmyślone. Mamy również aroganckich przywódców. Problem polega na tym, że
dziennikarstwo, jakie dzisiaj istnieje, nie stawia żadnych wyzwań dla naszego intelektu”
[…] „To czego brakuje to kontekst i większy zakres tematyczny, tak żeby czytelnicy mogli
dostrzec kontynent w pełni – z jego potencjałem i sukcesami, a także realnymi wyzwaniami”.

Innym problemem jest nierzetelność niektórych organizacji, które na własne potrzeby
przeszacowują skalę problemów, kreują i rozpowszechniają nieoddające rzeczywistości
statystyki. Przykładem jest dzielnica Kibera w Nairobi, która notorycznie określana jest
jako największe slumsy Afryki. Pojawiające się w internecie liczby dochodzą do 1 miliona
mieszkańców. Liczby te żyją własnym życiem, poza kontrolą, nikt nie zadaje sobie trudu by
je weryfikować. W rzeczywistości cenzus przeprowadzony w 2009 r. pokazał, że w Kiberze
mieszka 194 269 osób.

Zobacz cały raport: http://www.cjr.org/reports/hiding_the_real_africa.php
Zdjęcie za: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100905/MAGAZYN/122778021
Dominik Kopiński