Odpowiedź dr D. Kopińskiego na e-mail p. J. Ochojskiej

12.04.2011

"Szanowna Pani,

Dziękujemy za głos w dyskusji, bo rozumiem, że tak należy traktować Pani maila. Zgodnie z prośbą zamieszczamy list na stronie PCSA.

Nie było moją intencją stawianie w niekorzystnym świetle i deprecjonowanie działalności organizacji pozarządowych udzielających pomoc humanitarną, w szczególności Polskiej Akcji Humanitarnej. Wydaje mi się, że nie taki jest
wydźwięk wpisu na blogu. Nie można czynić zarzutu z pytań, które stawiam. Ponadto, tekst nie jest wymierzony w kogoś konkretnie (na pewno nie w PAH), a jest zaledwie przejawem konstruktywnej troski o jakość pomocy, czego z resztą dowodzi link do kanonu zasad skutecznej pomocy humanitarnej.

Pisze Pani o geście solidarności i odruchu serca, które motywują Państwa działania. Absolutnie z tym nie polemizuję, bo oczywiście nie sposób. Nie namawiam również nikogo by stał bezczynnie. Mało tego, uważam tego typu inicjatywy za niezwykle cenne jeśli chodzi o budowanie świadomości globalnej w naszym kraju. Nie może być jednak tak, że w imię budowania owej świadomości ogranicza się dyskusję na temat skuteczności akcji humanitarnych i błędów popełnianych przy tego rodzaju przedsięwzięciach. Dyskusja taka stanowi dobro publiczne podobnie jak krytyczna analiza oficjalnej pomocy bilateralnej i multilateralnej, którą organizacje pozarządowe z resztą z lubością kontestują.

Wypada mi faktycznie przeprosić za informację o organizowaniu przez PAH koncertów. Zastosowałem w tym przypadku skrót myślowy. W rzeczywistości chodzi o koncert, z którego dochody są przekazane na rzecz PAH.

Trudno mi jednak przyjąć argument o bezpodstawnych obawach odnośnie pomocy humanitarnej świadczonej przez organizacje pozarządowe. Nie dotyczy to z resztą tylko organizacji pozarządowych, ale również donatorów bilateralnych i instytucji międzynarodowych. Istnieje wiele opracowań, które krytycznie oceniają działalność NGOs w Azji, w tym na Sri Lance. Polecam m.in. lekturę raportu misji ze Sri Lanki, zainicjowanej przez Bread of the World i Medico International, niemieckie NGOsy, którego wyniki zamieszczone były swego czasu na łamach Financial Times http://www.ft.com/cms/s/0/34679790-7252-11da-9ff7-0000779e2340.html#axzz1JDeWWr2W.

Oto niektóre z nich:

  • Powszechny brak woli odpowiedniego koordynowania działań z lokalnymi władzami;
  • Zamieszanie i duplikowanie wysiłków dot. odbudowy domów i wymiany łodzi rybackich;
  • Zniekształcenia wywołane w lokalnych gospodarkach związane z presją na ograniczone zasoby pracy prowadzące do niekontrolowanego odpływu pracowników z administracji;
  • Brak odpowiedniej wiedzy na temat specyficznych uwarunkowań kulturowych, politycznych i społecznych na Sri Lance;
  • Przypadki ekstrawagancji i rozrzutności (np. billboardy World Vision).

 

Tego typu opracowań jest całkiem sporo i trudno przypisywać ich autorom złą wolę.

Wbrew temu co Pani sugeruje, nie twierdzę we wpisie, że akcja humanitarna PAH była w Azji "bezużyteczna" czy "nieskuteczna". Nie mam na ten temat żadnych informacji, a więc i podstaw do oskarżeń. Są jednak, jak pokazują przytoczone badania, obiektywne podstawy, by wysuwać wątpliwości i zadawać pytania odnośnie skuteczności pomocy humanitarnej w określonych przypadkach. Nie ma potrzeby, by PAH występował w roli trybuna całego środowiska i bronił ich dobrego imienia. Dobrze wiemy, że społeczność NGOsów na świecie jest niezwykle złożona. Obok sprawnie działających organizacji są i czarne owce; nie każdy projekt może być uznany za sukces itd. Reasumując, sugerowanie, że tekst jest wymierzony w PAH czy środowisko polskich NGOs jest nadinterpretacją, za którą nie mogę
brać odpowiedzialności.

O pomocy powinno się rzeczowo rozmawiać, a nie nawzajem przepraszać za słowa, a w tym przypadku pytania, które z resztą stawiam za artykułem BBC. Zwracam również uwagę na doświadczenia osoby prowadzącej blog Dobre
intencje to nie wszystko
- Saundry Schimmelpfenning,  która poświęciła działalności humanitarnej spory kawałek swojego życia.

Pomoc - czy to oficjalna czy prywatna - powinna być przedmiotem krytycznej analizy w debacie publicznej. I nie chodzi absolutnie o sabotowanie idei pomocy, ale właśnie podnoszenie świadomości na temat mechanizmów jej niesienia. Podnoszenie świadomości nie oznacza dla mnie bezwarunkowego kredytu zaufania dla wszelkich form pomocy i organizacji ją świadczących. Podnoszenie świadomości to nie pozbawione refleksji budowanie poparcia społeczeństwa polskiego dla większej - w sensie ilościowym - pomocy. Z resztą oboje wiemy, że poparcie w naszym społeczeństwie dla pomagania jest (i to masowe), za to konkretna wiedza na temat pomocy jest niestety marna.

Oczywiście wobec argumentu, że komuś będzie po moim wpisie przykro jestem bezbronny. Pytanie tylko, czy emocje powinny nam przesłaniać istotę rzeczy?

Z poważaniem,
Dominik Kopiński"


Wpis na blogu informacyjnym PCSA 'Pomoc humanitarna? Japonia to nie Afryka', do ktorego odnosi sie p. J. Ochojska