Nigeria: Protekcjonistyczna polityka handlowa wobec ryżu nie przynosi pożądanych rezultatów

Nigeria: Protekcjonistyczna polityka handlowa wobec ryżu nie przynosi pożądanych rezultatów
21.03.2016. Prowadzona przez nigeryjskie władze polityka handlowa wobec importu ryżu (i innych produktów importowych) w ostatnich latach została doprowadzona do absurdu. Niezdecydowanie władz wykorzystywane jest – przy biernej postawie skorumpowanych służb granicznych – przez przemytników, którzy ryż do Nigerii przywożą z państw ościennych, gdzie wysokość ceł jest zdecydowanie niższa. Efektem ubocznym takiego rozwiązania jest fakt, że Benin (10 milionów mieszkańców) importuje obecnie tyle samo ryżu co… Chiny. 
 
Stare powiedzenie głosi, że ciągłe wykonywanie tych samych czynności i oczekiwanie innych rezultatów jest w najlepszym przypadku szaleństwem. Nigeryjscy politycy, którzy odpowiadają za kształtowanie polityki handlowej kraju w odniesieniu m.in. do ryżu, wykazują ostatnio takie właśnie zachowanie. W minionych latach, kolejne rządy sukcesywnie znosiły i przywracały mechanizmy protekcyjne w postaci ceł, maksymalnych kwot importowych lub/i ograniczeń w przepływie kapitału. Zgodnie z deklaracjami, wszystkie te działania podejmowane były w duchu obrony, znajdującego się (wciąż) we wczesnym stadium rozwoju, lokalnego rynku produkcji ryżu. W miarę jak wprowadzane restrykcje nie przynosiły pożądanych skutków, były one następnie porzucane, tylko po to, aby w kolejnych miesiącach zostały ponownie wprowadzone (i kilka kolejnych miesięcy później ponownie zniesione). 
 
Współczesna historia handlu ryżem w Nigerii, który – z jednej strony – jest produktem wywołującym wiele społecznych emocji, a z drugiej – jest dobrem o znaczeniu politycznym, może posłużyć za doskonały przykład jak (nie)działa niewłaściwie zaprojektowana i jeszcze gorzej implementowana polityka handlowa. W kwietniu 2002 roku, nigeryjski rząd podniósł cło importowe na ryż do 100% twierdząc, że takie posunięcie przyczyni się do wzrostu lokalnej produkcji i w konsekwencji uzyskania „ryżowej samowystarczalności” kraju (co – zgodnie z założeniami – miało nastąpić w 2004 roku, a rok później Nigeria miała zostać nawet eksporterem netto ryżu). W celu jeszcze większego zdynamizowania rozwoju lokalnej produkcji, cła importowe zostały ponownie podwyższone w 2003. Jednak chwilę później (w 2004 roku), cło zostało z kolei obniżone do 10%, po czym ponownie podwyższone do 100%. W ciągu ostatniej dekady, nierzadko zdarzały się okresy, w których import ryżu był całkowicie zakazany (ostatni taki zakaz został wprowadzony w sierpniu 2015 roku i nadal obowiązuje).
 
Pomimo usilnych starań nigeryjskiego rządu, zmierzających do aktywizacji lokalnych producentów, ogłoszony termin uzyskania „ryżowej samowystarczalności” był przesuwany kolejno na rok 2007, 2010, 2015 i ostatnio na 2017. Warto w tym miejscu dodać, że w 2015 roku krajowa produkcja ryżu zaspokajała około 30% popytu. 
 
Przytoczone powyżej fakty pozwalają stwierdzić, że nigeryjska polityka handlowa regulująca rynek ryżu była jak dotąd niekonsekwentna i nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Bez wątpienia natomiast, przyczyniła się ona do rozwoju dobrze zorganizowanej siatki przemytników i pojawienia się kilku nowych nazwisk w rankingu 100 najbogatszych Nigeryjczyków, którzy swoich fortun „dorobili się” – poprzez koneksje polityczne – na handlu kwotami na import ryżu.
 
W okresie poprzedzającym ostatnią podwyżkę cen przez terminal ENL Consortium w porcie Lagos przechodziło ponad 60% całości importowanego do Nigerii ryżu. Obecnie, ilość ta zmalała w zasadzie do zera. W tym samym czasie, import ryżu do krajów ościennych takich jak Benin, Kamerun, Ghana i Togo – gdzie cła importowane nie przekraczając 10% - wzrósł do niespotykanych wcześniej poziomów. W efekcie, Benin (10 milionów mieszkańców) importuje obecnie prawie tyle samo ryżu co… Chiny. 
 
 
Rysunek 1. Wielkość importu ryżu i mrożonych kurczaków do Beninu, Chin i Wielkiej Brytania
źródło: WSJ
 
 
Naturalnie, zdecydowana większość przywożonego do Beninu (i pozostałych państw regionu) ryżu jest następnie przemycana do Nigerii. Osoby trudniące się tym procederem przewożą ładunek na różne sposoby: na dachach samochodów, na motorach, w taksówkach, na rowerach, małych łodziach czy też w koszach na głowach. Służby graniczne, za „przymknięcie oka” otrzymują łapówki.
 
Po wyborze na urząd prezydenta w 2015 roku, Muhammadu Buhari ogłosił, że jednym z głównych priorytetów jego prezydentury będzie rozwiązanie problemu endemicznej korupcji w Nigerii. Dotyczy to także (a może przede wszystkim) służb granicznych. I jak podkreślają lokalni przemytnicy, zmiany w postępowaniu służb celnych są już widoczne: „Codziennie ścigają nas jak złodziei (…). Już nie jest tak jak kiedyś”. 
 
To na ile wprowadzana przez Buhariego polityka „zera tolerancji” dla korupcji urzędników państwowych okaże się skuteczna w dłuższym terminie, ocenić będzie można w po kilku latach, na przykład analizując zmiany dynamiki importu ryżu do Beninu.
 
 
Wojciech Tycholiz
zdjęcie: archiuwm PCSA