Malawi: Awantura wokół Madonny

Malawi: Awantura wokół Madonny

14.04.2013. Ostatnia wizyta Madonny w Malawi stała się początkiem zawziętej dyskusji pomiędzy artystką, a rządem kraju. W zarzucanie się wzajemnymi oskarżeniami zaangażowało się nawet biuro prezydenta, którego przedstawiciel w ostrych słowach skrytykował piosenkarkę i zaznaczył, że pomiędzy doraźnymi akcjami charytatywnymi podejmowanymi przez gwiazdę pop, a działaniami rządu istnieje wyraźna różnica.

Madonna sponsoruje i prowadzi organizację pozarządową Raising Malawi, której inicjatywy koncentrują się wokół problemów związanych z niedożywieniem, edukacją, bezpiecznym schronieniem, opieką medyczną oraz pomocą społeczną. Organizacja ma na swoim koncie wybudowanie kilkunastu szkół podstawowych i akademików dla dziewcząt. Podczas wizyty w Malawi Madonna odwiedzała sfinansowane placówki i spotykała się z wychowankami, którzy rozpoczęli w nich naukę. W minionych latach artystka adoptowała również dwójkę dzieci z Malawi.

Po powrocie z Afryki piosenkarka poskarżyła się publicznie na sposób, w jaki została potraktowana przez władze Malawi. Chodziło jej m.in. o sytuację na lotnisku, gdzie nakazano jej stać w jednej kolejce z pozostałymi pasażerami i przejść kontrolę celną według normalnych procedur. Manager Madonny – Trevor Neilson, argumentował, że takie zachowanie wobec gwiazdy światowego formatu jest niedopuszczalne oraz że ugoszczenie piosenkarki jak VIP'a należało się artystce również ze względu na jej wkład w rozwój państwa. Neilson zarzucił również władzom Malawi niegospodarność finansową i nieprzemyślane wydatki oraz nękanie lokalnych NGO'sów, z którymi współpracuje Raising Malawi.

Po tych przykrych słowach krytyki, na odzew nie trzeba było długo czekać i w odpowiedzi Biuro Joyce Banda wydało oświadczenie, w którym zarzuciło Madonnie nadużywanie popularności i wyolbrzymianie zasług wobec Malawi. W wypowiedzi wskazano, że przywileje wynikające z rozgłosu są kwestią uznaniową, a nie międzynarodowym zobowiązaniem i że brak jest podstaw, do traktowania artystów na preferencyjnych warunkach. Ponadto stwierdzono, że wybudowanie kilku szkół nie jest tożsame z uzdrowieniem systemu edukacyjnego i nie powinno być w ten sposób postrzegane. Madonna nie może więc oczekiwać dozgonnej wdzięczności za akcje, które zwielokrotniają jej sławę, a co za tym idzie, przynoszą wymierne korzyści ekonomiczne.

Afera pomiędzy malawijskim rządem, a Madonną skłania do ponownego przyjrzenia się akcjom pomocowym i charytatywnym, wokół których w ostatnich latach zebrało się wiele kontrowersji. Cele NGO'sów niosących pomoc najbiedniejszym są wprawdzie szczytne, ale nie zawsze pokrywają się z realnymi potrzebami beneficjentów. Ponadto, akcje charytatywne bardzo często są przejaskrawiane na potrzeby medialne. Jednym z  najsurowszych krytyków niesienia pomocy stał się w ostatnich latach były ekonomista Banku Światowego – William Easterly, który stworzył (nieistniejącego już) bloga poświęconego temu zagadnieniu (http://aidwatchers.com/).

Podstawowym i oficjalnym przesłaniem Raising Malawi jest działanie, które „przyniesie kres wielkiej biedzie”. Ten ogólny cel jest doskonałym chwytem marketingowym dla potencjalnych donatorów, którzy myśląc o „wielkiej biedzie” wyobrażają sobie zapewne chwytające za serce sceny z zagłodzonymi i pozbawionymi jakiejkolwiek przyszłości mieszkańcami odległych zakątków świata. Pozostaje pytanie czy w Malawi naprawdę tak jest?

Inną kwestią jest także sposób realizowania zamierzonych celów, np. budowy szkół. Organizacja Madonny we wszystkich projektach współpracuje z NGO'sem buildOn ze Stamford w USA. Pracownicy i wolontariusze buildOn są rekrutowani w Ameryce lub Europie, podobnie jak materiały budowlane oraz maszyny, które są kupowane na Zachodzie i transportowane do miejsc realizacji projektów za niebagatelne kwoty. Koszty operacyjne stanowią więc lwią część datków, a de facto przyczyniają się do wspierania gospodarek zachodnich zamiast do walki z „wielką biedą” w sektorach lokalnych.

Czy istnieje więc rozwiązanie? Czy pomoc, do jakiej nas przyzwyczajono drukując okładki gazet z obrazami niedożywionych dzieci, naprawdę jest skuteczna? Statystyki ekonomiczne pokazują, że nie koniecznie. I czy "wielka bieda" jest zjawiskiem występującym w każdym kraju, czy takie myślenie świadczy jedynie o tym jak powierzchowny i europocentryczny jest nasz punkt widzenia? Niech ten tekst będzie zachętą do dalszych przemyśleń i wnikliwych poszukiwań.

Na podstawie: bbc.co.uk, buildon.org, raisingmalawi.org, aidwatchers.com

Zdjęcie za: wikipedia.org


Anna Cichecka