Liberia: Ellen Johnson-Sirleaf ponownie wybrana na prezydenta

12.11.2011. Mimo nawoływań do bojkotu wyborów przez kandydata opozycji, Liberyjczycy wzięli udział w głosowaniu na prezydenta, które odbyło się 8 listopada. Z policzonych dotąd głosów (86%) wynika, że urzędująca prezydent Ellen Johnson-Sirleaf, kandydatka Partii Jedności uzyskała 91% głosów, co daje jej bezapelacyjne zwycięstwo. Lider opozycji, Winston Tubman, uzyskał 9% głosów.

 

Johnson-Sirleaf była jedyną kandydatką w wyborach, ponieważ Winston Tubman zbojkotował wybory twierdząc, że były one sfałszowane na korzyść obecnej prezydent. Zagraniczni obserwatorzy potępiają jego decyzję i utrzymują, że wybory były przeprowadzone w przejrzysty i wiarygodny sposób. Większość analityków jest zdania, że Tubman zbojkotował wybory, ponieważ był pewny swojej porażki.   

Nawoływania do bojkotu miały jednak wpływ na frekwencję, która w tej turze wyborów była niemal o połowę niższa niż w zeszłym miesiącu, wynosząc według wstępnych danych 37,4% z 1,8 mln zarejestrowanych wyborców.

 

Niska frekwencja, a także brak poparcia większości parlamentarnej powodują, że pani prezydent może mieć problemy z dotrzymaniem obietnic wyborczych. Johnson-Sirleaf zapowiedziała jednak, że w ramach swojego rządu będzie podejmować współpracę ze wszystkimi liderami opozycji i członkami innych partii politycznych, a także dążyć do pojednania narodu. Tymczasem Winston Tubman utrzymuje, że nie będzie współpracować z jej administracją. W dodatku oskarża on władze państwowe o próbę zamachu na jego życie podczas protestów opozycji, do których doszło dzień przed wyborami. Rząd zaprzecza tym oskarżeniom, twierdząc, że w czasie rozruchów nikt z policji nie usiłował zabić Tubmana. Tubman rozważa zakwestionowanie wyniku wyborów w sądzie.

  

Tegoroczne wybory spowodowały wzrost krytycyzmu wobec działań prezydent Johnson-Sirleaf, które podejmowała na rzecz pojednania narodu. Jej oponenci przypominali też o podejrzanej przeszłości pani prezydent, o jej powiązaniach z byłym przywódcą wojskowym, prezydentem Charlesem Taylorem. Niewygodnym faktem z okresu przedwyborczego są z kolei negocjacje, jakie Johnson-Sirleaf prowadziła z byłym watażką wojskowym, Princem Johnsonem. Tego rodzaju fakty kładą się cieniem na jej wizerunku. Z drugiej strony, zwolennicy Johnson-Sirleaf przypominają, że w czasie swojej pierwszej kadencji pani prezydent zdołała zredukować dług państwowy i utrzymać pokój w państwie. Krytycy twierdzą jednak, że postęp był zbyt powolny. Druga kadencja Johnson-Sirleaf nie będzie więc łatwa. Kluczową kwestią jest zaś, czy wynik wyborów zostanie zaakceptowany przez większość społeczeństwa. Analitycy podkreślają, że najlepszą opcją dla pani prezydent będzie połączenie działań na rzecz pojednania z wszelkimi inicjatywami dążącymi do zmniejszenia ubóstwa i wysokiego bezrobocia.

 

Źródło i zdjęcie za:

http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-15684787

http://www.timeslive.co.za/africa/2011/11/10/doubt-over-liberia-runoff-elections

http://uk.reuters.com/article/2011/11/11/uk-liberia-election-idUKTRE7AA0LT20111111

http://allafrica.com/stories/printable/201111110147.html

 

 

Monika Różalska