Kongo: kontrowersyjne efekty amerykańskiej ustawy Dodda-Franka

4.02.2012. Ustawa Dodda-Franka (pełna nazwa Dodd-Frank Wall Street Reform and Consumer Protection Act) została przyjęta przez Kongres w następstwie kryzysu finansowego m.in. z zamiarem uregulowania kontrowersyjnych praktyk Wall Street. Warto jednak pamiętać, iż dokument ten, liczący grubo ponad 2000 stron, posiada dwie sekcje, które dotyczą bezpośrednio Afryki – sekcja 1504 i sekcja 1502.  

Sekcja 1504 nakłada na firmy notowane na amerykańskich giełdach obowiązek ujawniania wszelkich płatności odprowadzanych na rzecz rządów innych krajów. Zdaniem komentatorów, wprowadzenie takich zapisów w życie pozwoli poprawić poziom transparentności w często niejasnych relacjach pomiędzy inwestorami zagranicznymi a afrykańskimi rządami i w ten sposób może być postrzegane jako uzupełnienie chwalebnej inicjatywy EITI (Extractive Industries Transparency Initiative) (zobacz www.eiti.org).   

Druga sekcja z numerem 1502 jest nieco bardziej kontrowersyjna, gdyż wymaga od firm notowanych na giełdzie informowania amerykańskich władz, w tym przypadku SEC (Securities and Exchange Commission), czy nabywają one minerały pochodzące z Demokratycznej Republiki Kongo (lub z krajów sąsiednich, np. Rwandy). Ustawodawca kierował się w tym przypadku logiką, że skoro wydobywanie minerałów w Kongo ma często charakter konfliktogenny, odcięcie zaopatrzenia w kongijskie surowce przyczyni się w konsekwencji do ograniczenia skali i brutalności konfliktów na terenie kraju.     

Jak jest jednak naprawdę pisze w swoim artykule Laura Seay, profesor nauk politycznych w Morehouse College i jednocześnie autorka popularnego bloga poświęconego Afryce - Texas in Africa. Zapisy sekcji 1502, którą Kongijczycy nazywają „Ustawą Obamy”, choć pełne dobrych chęci, wywołują wiele niepożądanych efektów. Zdaniem autorki przyczyniły się one do ograniczenia handlu minerałami, których pozyskiwanie ma związek z konfliktami zbrojnymi, ale niestety nie poprawiły sytuacji zwykłych Kongijczyków. Jednym z efektów Ustawy jest faktyczny bojkot i embargo na przywóz minerałów z Demokratycznej Republiki Kongo, co pozbawiło pracy setek tysięcy, a nawet milionów osób trudniących się wydobyciem.

Laura Seay uważa, iż uregulowanie kwestii handlu minerałami pochodzącymi ze wschodniego Kongo za pomocą amerykańskiego prawa, choć konieczne i niewątpliwie ważne, nie jest w stanie zatrzymać, a tym bardziej wyeliminować przemocy w regionie bez działań o charakterze politycznym skierowanych do lokalnych władz i kongijskiej społeczności obywatelskiej.   

Zobacz: http://www.cgdev.org/files/1425843_file_Seay_Dodd_Frank_FINAL.pdf

autor zdjęcia: Spyros_Demetriou