Konflikt o gospodarkę w Zimbabwe

23.08.2011. W Zimbabwe może wkrótce dojść do eskalacji konfliktu politycznego, co grozi ponownym wybuchem przemocy. Urzędujący prezydent, Robert Mugabe stojący na czele Narodowe Unii Zimbabwe-Front Patriotyczny (ZANU-PF) stara się za wszelką ceną doprowadzić do społecznych protestów przeciwko polityce rządu, który tworzony jest na mocy porozumień (wrzesień 2008) głównie przez partię Ruch na rzecz Demokratycznej Zmiany (MDC), premiera Morgana Tsvangirai.

Mugabe, kontrolując Zimbabwe Mining and Development Corporation (ZMDC), przedsiębiorstwo publiczne zajmujące się wydobyciem diamentów, stara się za wszelką cenę doprowadzić do ruiny ambitny plan ekonomicznych refom, którego twarzą i głównym twórcą jest minister finansów  Tendai Biti (na zdjęciu). Biti zdołał w 2009 roku opanować hiperinflację, odbudować handel przez zamienienie bezwartościowego dolara Zimbabwe na dolara amerykańskiego i południowoafrykańskiego randa, to zaś doprowadziło do niezwykle dynamicznego rozwoju ekonomicznego, powstania nowych miejsc pracy, a w efekcie dużej popularności Bitiego i rządu.

Obecnie Tendai Biti planuje wprowadzić konieczne cięcia w rozdętym budżecie państwa, by dokończyć reformy gospodarcze i ostatecznie znormalizować gospodarkę, urealniając ją przez mechanizmy rynkowe. Tu jednak uaktywnił się prezydent Mugabe i jego ZANU-PF, którzy ostatnio ostro starli się w parlamencie z Bitim i MDC , w walce o podwyżki dla ponad 200 000 urzędników. Problem w tym, że jak wykazał audyt firmy Ernst and Young, około 75 000 osób ze wszystkich urzędników, albo nie istnieje albo jest całkowicie niewykwalifikowanych i nie powinno zajmować swoich stanowisk.

Rząd Morgana Tsvangirai, jest obecnie jedyną siła, która dąży do niezbędnych reform. Mugabe zaś, wykorzystując wpływy w ZMDC, doprowadził nawet do tego, że zyski z wydobycia diamentów są transferowane bezpośrednio na konto obsługujące wypłaty urzędnicze z pominięciem budżetu państwa! Argumentu ministra finansów, że wydatki w takim tempie i na taką skalę doprowadzą do upadku budżetu w już październiku, nie trafiają na podatny grunt, kiedy do Mugabe zapewnia „chleb” armii urzędników i ich rodzinom rozdawnictwem zysków z handlu diamentami.

Długowzroczne  (i konieczne zarazem) reformy zawsze wymagają poświęceń i cierpliwości społeczeństwa, które nie zawsze rozumie mechanizmy tychże reform. Jednak przeprowadzanie cięć budżetowych w sytuacji, gdy jako adwersarza ma się prezydenta, który dążyć do restauracji swej autorytarnej władzy wydaje się niemalże niewykonalne. Pozostaje mieć nadzieje, że obywatele Zimbabwe nie stracą z oczy długofalowego celu i dadzą odpór populistycznym i niedemokratycznym zabiegom Roberta Mugabe.

Więcej na : http://www.africa-confidential.com/article/id/4111/Hard_winter_in_Harare (23.08.2011)

Zdjęcie za: http://www.rfi.fr/actuen/articles/112/article_3638.asp (23.08.2011)

Karol Chwedczuk-Szulc