Komentarz/Tunezja: Primus inter pares?

Komentarz/Tunezja: Primus inter pares?

22.10.2013 Kilka dni temu ponownie doszło do starć sił rządowych z islamistami. Choć nasilające się konflikty negatywnie odbijają się na gospodarce tunezyjskiej, to kraj ten i tak pozostaje relatywnie stabilny w porównaniu do innych po-rewolucyjnych państw.

 

W lutym br. zamordowano Chokri Belaida, członka opozycyjnej partii, lewicowych Demokratycznych Patriotów, w lipcu zaś Mohameda Brahmiego, polityka Frontu Ludowego. Efektem tych motywowanych politycznie zabójstw stały się zamieszki i rozlanie się przemocy w kraju. Podejrzenia o współudział w tych zabójstwach padły na największą partię rządzącej koalicji – umiarkowanych islamistów, Partię Odrodzenia (Ennhada) (porównywana do tureckiej AKP – obyczajowo konserwatywna, gospodarczo liberalna). Opozycja zarzuca Ennhadzie hipokryzję, jako że publicznie prezentuje się ona jako partia umiarkowana, a w rzeczywistości, wspiera islamskich fundamentalistów. Pojawiały się nawet sugestie o współpracy z nielegalnym salafickim ruchem Ansar Al-Sharia (uznawanym za organizację terroyrstyczą), który domaga się wprowadzeniu szariatu w Tunezji.

 

Wydaje się, że w efekcie nacisków ze strony bardziej laicko zorientowanej części społeczeństwa, a także wobec ataków zbrojnych ze strony fundamentalistów, Partia Odrodzenia zdecydowała się ustąpić pola. Na początku października zapowiedziano, że Ennhada ustąpi z rządu i podjęte zostaną próby powołaniu rządu przejściowego, który ma w końcu opracować nową konstytucję, co było już od dawna zapowiadane. Komentatorzy twierdzą, że szef Partii Odrodzenia, Rachid Ghannouchi, zdaje sobie sprawę z możliwości zaistnienia "scenariusza egipskiego" w Tunezji, jeśli jego partia pozwoli skrajnym islamistom na przejęcie inicjatywy. Dlatego też, zapowiedź Ghannouchi'ego zwiastować może próbę Ennhady rozładowania rosnącego konfliktu w Tunezji, który już zamanifestował się w postaci przemocy. Nie należy jednak zapominać, że deklaracje te padły już ponad 2 tygodnie temu i do tej pory nie zostały zmaterializowane, podobnie zresztą jak zapowiedzi zmiany konstytucji.

 

Kolebka tzw. Arabskiej Wiosny, wciąż ma się relatywniedobrze na tle wydarzeń w Egipcie, Libii nie wspominając już o Syrii. Jednak wydarzenia ostatniego półrocza zachwiały obrazem Tunezji, jako prymusa transformacji polityczno-gospodarczo-społecznej. Biznes międzynarodowy już zareagował i niektóry francuskie, włoskie a także niemieckie firmy ogłosiły wycofanie się z tego kraju. Ogółem w ciągu dwóch minionych lat wycofało się ponad 150 przedsiębiorstw. Wzmaga to tylko niezadowolenie społeczne spowodowane rosnącym bezrobociem. Jeżeli rząd zdominowany przez Partię Odrodzenia chce uniknąć krwawych zamieszek i chaosu państw ościennych, jest to zdecydowanie dobry moment na zdecydowane działania.

 

Na podstawie: http://www.dw.de, http://www.bbc.co.uk

 

Karol Chwedczuk-Szulc