Komentarz: Walka o ropę w Sudanie Południowym

Komentarz: Walka o ropę w Sudanie Południowym

14.01.2014. Rząd Sudanu Południowego rozpoczyna wielką ofensywę w celu przejęcia pól naftowych w stanie Unity. Ale walka sił rządowych i rebeliantów może spowodować eskalację konfliktu i odbić się rykoszetem.

 

Armia w Południowym Sudanie wezwała wszystkich cywilów do opuszczenia miasta Bentiu. Siły rządowe zamierzają odzyskać tereny naftowe z rąk rebeliantów. Armia otoczyła miasto i zaapelowała do ludności cywilnej aby opuścili swoje domy. Bentiu jest stolicą bogatego w ropę stanu Unity. Siły opozycji pojawiły się tam pod koniec grudnia w wyniku walk pomiędzy zwolennikami Rieka Machara, a siłami rządowymi. Po trzech tygodniach walk obie strony spotkały się twarzą w twarz po raz pierwszy we wtorek w Addis Abebie w celu uzgodnienia zawieszenia broni, jednak prezydent Kiir nie przystał na żądania rebeliantów, domagających się uwolnienia 11 więźniów, którzy zostali aresztowani w zeszłym roku w wyniku rzekomego zamachu stanu. Rebelianci odrzucili w środę plan rządu, mający na celu otwarcie rozmów pokojowych i powstrzymanie konfliktu, w którym zginęło juz co najmniej tysiąc osób. Pomimo, że ropa nie była bezpośrednią przyczyną wybuchu konfliktu w Południowym Sudanie, to po trzech tygodniach starć wyraźnie widać, że to regiony naftowe stały się kluczową areną walk pomiędzy siłami rządowymi a rebeliantami.

 

W momencie, gdy Sudan Południowy stał się niepodległym państwem w lipcu 2011 roku, w ramach jego terytorium znalazło się 75% zasobów ropy naftowej. Produkcja ropy wynosiła nawet 350 tys. baryłek dziennie, co stało się siłą napędową nowej gospodarki młodego państwa. Petrodolary stanowiły 60% PKB i generowały 98 % dochodów budżetowych. Jeśli zyski byłyby prawidłowo wykorzystane mogłyby zasilić rolnictwo i inne sektory gospodarki, pomagając polepszyć sytuację materialną Sudańczyków.

 

W rzeczywistości prognozy nie są jednak tak optymistyczne. W 2012 roku prezydent Kiir oznajmił, że urzędnicy rozkradli 4 miliardów dolarów z funduszy rządowych, czyli prawie jedną trzecią wszystkich dochodów z ropy naftowej, uzyskanych od 2005 do 2011 roku. Dodatkowo, po rozpoczęciu walk przemysł naftowy w stanie Unity został całkowicie zamknięty. Firmy z Chin, Malezji i Indii wstrzymały produkcję i ewakuowały pracowników. 

 

Luke Patey, pracujący w Danish Institute for International Studies, przewiduje, że jeśli walki w Sudanie Południowym się nasilą, będzie to miało katastrofalne skutki dla przemysłu naftowego. Od 2004 roku z rekordowego poziomu prawie 288 tys. baryłek dziennie, do czerwca 2011 roku, wydobycie spadło do poniżej 125 tys.  baryłek. Obecny konflikt może spowodować spadek produkcji ropy w Sudanie Południowym w 2013 r. do 100 tys. baryłek z dalszą tendencją spadkową.

 

Rebelianci mogą kalkulować, że przejmując kontrolę nad złożami zdobędą silną kartę przetargową w negocjacjach z rządem. Jednak, jeśli walki szybko się nie skończą, to obie strony będą odpowiedzialne za paraliż przemysłu naftowego w Sudanie Południowym. 

 

Na podstawie: bbc.co.uk; aljazeera.com; africanarguments.org

Zdjęcie za: commons.wikimedia.org

 

 

Klaudia Wilk