Komentarz: RPA po śmierci Nelsona Mandeli

16.12.2013. Kiedy wieść o odejściu pierwszego prezydenta demokratycznej Republiki Południowej Afryki przetoczyła się przez międzynarodowe media, pojawiły się pytania dotyczące tego, co wydarzy się w kraju po jego śmierci i jak naród zmierzy się ze swoimi największymi wyzwaniami?

 

Ekonomiści spekulują, że śmierć Nelsona Mandeli może przyczynić się do kryzysu gospodarczego i finansowego w Republice Południowej Afryki. Shilan Shah, ekonomista z Capital Economics, powiedział, że rola Mandeli w rozwoju politycznym RPA jest niepodważalna. Między 1980 a 1993 r. realny wzrost PKB wynosił średnio 1,4 procent rocznie. W latach 1994-2012, średni wzrost wyniósł blisko 3,3 procent. Znaczący wzrost gospodarczy był więc w znacznej mierze zasługą Mandeli. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że ten postęp zostanie zatrzymany. 

 

Mandela ustabilizował platformę polityczną w celu "wyleczenia" gospodarki RPA. Jednak dwadzieścia lat po upadku apartheidu wiele problemów w dalszym ciągu nie zostało rozwiązanych. Nierówności w podziale dochodu są jedne z najwyższych na świecie. Biały obywatel RPA nadal zarabia średnio cztery razy więcej niż czarny obywatel. Prawie 20 lat od pierwszych wyborów demokratycznych, 47 procent mieszkańców Afryki Południowej jest uważanych za ubogich. Nasilają się zjawiska ksenofobii (eskalacja ataków na imigrantów w 2008 roku w Johannesburgu). Poziom zachorowań na HIV/AIDS wciąż pozostaje wysoki, co niesie poważne konsekwencje społeczne i gospodarcze.

 

Mandela to symboliczny przywódca i prezes Afrykańskiego Kongresu Narodowego (ANC) w latach1991/97 - partii, która od pierwszych demokratycznych wyborów w 1994 roku konsekwentnie zdobywała ponad 60 procent głosów. To Mandeli przypisuje się przebudowę instytucji dotychczas usianych nepotyzmem, które przez dziesiątki lat zatrudniały białych pracowników bez względu na ich umiejętności. Jednak niektórzy uważają, że to jego administracja jest źródłem dzisiejszych problemów, w szczególności korupcji i niegospodarności ze strony rządu ANC. Krytycy podkreślają, że Mandela był zbyt chętny do wspierania sojuszników anty - apartheidu na stanowiskach władz, pomimo że nie byli w pełni kompetentni.

 

W ostatnich latach, partia doświadczała rozmaitych wewnętrznych sporów. Wykrystalizowały się nowe partie polityczne, na czele których stanęli byli przywódcy ANC, w tym Kongres Ludu (2008), Agang (2013 r.) jak i Bojownicy Wolności Gospodarczej (2013) - nowa partia Juliusa Malemy, byłego prezesa młodzieżówki ANC. Wszystkie te nowe odłamy pokazują, że ANC, jako ruch społeczny, osiągnęło swój cel - wyzwolenie i równość rasową, ale jako partia nie wywiązuje się ze swoich obietnic. W samym ANC pojawia się kryzys tożsamości i rośnie niezadowolenie z se strony jego elektoratu. Liderzy Kongresu będą musieli więc pomyśleć o nowej retoryce, która pomoże im odzyskać poparcie. Korespondentka aljazeery – Lana Pasic, analizując sytuację polityczną RPA, podejrzewa, że w 2014 r., partie będą grać kartą Mandeli, powołując się na ogromną popularność ich lidera. 

 

Pojawiają się również głosy dotyczące wzrostu napięcia i obaw wśród białej mniejszości RPA. Od upadku apartheidu, a zwłaszcza w ostatnich latach, kraj bardzo często porównywany jest do Zimbabwe w kontekście praw i własności ziemi białej społeczności. Ideę, żeby RPA zamienić w kolejne Zimbabwe, propaguje głównie Julius Malema. Według krytyków jest ona jednak oderwana od realiów, gdyż okoliczności w Republice Południowej Afryki różnią się znacznie od Zimbabwe i jest mało prawdopodobne, aby apel Malemy co do podziału gruntów mógł zostać zrealizowany.

 

Ci, którzy twierdzą, że biała mniejszość w RPA będzie miała powody do obaw po śmierci Mandeli, zwykle odnoszą się do ataków na farmy. Jednak badania przeprowadzone przez Instytut Studiów nad Bezpieczeństwem pokazały, że pośród różnych grup rasowych to właśnie biały obywatel RPA jest najmniej narażony na ryzyko morderstwa. Zbrodnie w RPA mają miejsce głównie w biednych, czarnych dzielnicach, a duży odsetek morderstw następuje ze względu na "mieszankę czynników społecznych i ekonomicznych". Nie zmienia to jednak faktu, że RPA stoi przed problemem, jakim jest znaczna liczba białych obywateli opuszczających w ostatnich latach kraj.

 

Analitycy uważają, że żaden z powyższych problemów nie jest nowy. Istniały one już w czasie prezydentury Mandeli. I chociaż RPA poniosło wielką stratę po śmierci Madiby, jest mało prawdopodobne, aby w kraju nastąpił chaos. Dodają jednak, że wyzwaniem po jego śmierci będzie znalezienie w Republice Południowej Afryki innej osoby publicznej lub grupy, która symbolicznie poprowadzi walkę o sprawiedliwość społeczną i użyje swojego wpływu w celu lobbowania nowych reform.

 

Na podstawie: africajournalismtheworld.com; aljazeera.com

Zdjęcie za: commons.wikimedia.org

 

 

Klaudia Wilk