Komentarz: Referendum dla Abyei. Kto ma prawo do udziału w życiu politycznym?

Komentarz: Referendum dla Abyei. Kto ma prawo do udziału w życiu politycznym?

31.10.2013. Mieszkańcy miejscowości Abyei, podczas nieoficjalnego referendum podjęli decyzję o przyłączeniu do Sudanu Południowego. Referendum wywołało falę dyskusji dotyczącą prawa do uczestnictwa w życiu politycznym, a także krytyki pod kątem plebiscytu, który może być przyczyną kolejnego konfliktu pomiędzy państwami. 

 

Niedzielne referendum, które trwało trzy dni było jednostronne i zorganizowane przez plemię Ngok Dinka, które zamieszkuje obszary Abyei. Karty do głosowania zostały oznaczone dwoma symbolami do wyboru: para uściśniętych dłoni symbolizowała głos za przynależnością do Sudanu, zaś pojedyncza rozprostowana dłoń, miał być głosem za przystąpieniem do Sudanu Południowego. Luka Biong, rzecznik Wysokiego Komitetu ds. Referendum powiedział, że liczba osób, które w głosowaniu wybrały przyłączenie do Sudanu Południowego wynosi 99,9%. 

 

Bogaty w ropę naftową obszar Abyei, jest jedną z najważniejszych, najbardziej drażliwych kwestii w relacjach pomiędzy Sudanem i Sudanem Południowym. Region zamieszkany jest gównie przez plemię Ngok Dinka, ściśle związane z Sudanem Południowym. Obszar ten jest również terenem  wypasu bydła koczowniczego plemienia Misseriya. Choć organizatorzy twierdzą, że referendum było otwarte dla wszystkich mieszkańców, udział w głosowaniu wzięło jedynie plemię Ngok Dinka, co wywołało sprzeciw społeczności Misseriya, którzy już zapowiedzieli, że nie uznają jego wyników.

 

Decyzja o referendum nie spodobała się również rządom w Chartumie i Dżubie. Południowosudański minister, Martin Elia Lomuro ostrzegł, że jeśli mieszkańcy Abyei nie posłuchają apelu rządu o zaniechanie referendum, to nie będą uznani za mieszkańców Sudanu Południowego. Szefowa komisji Unii Afrykańskiej, Nkosazana Dlamini-Zuma powiedziała, że głosowanie było nielegalne, a jego organizatorzy zaryzykowali możliwość ponownej wojny domowej.

 

Stephen Arrno, analityk polityczny pracujący w Sudanie Południowym, w komentarzu dla "African Arguments" zauważa jednak, że pomimo zrozumiałych krytyk i obaw w związku z chęcią uniknięcia ewentualnych napięć i konfliktów, nikt nie starał się zrozumieć logiki buntu plemienia Ngok Dinka. Protokół CPA (Comprehensive Peace Agreement) z 2005 roku,  kończący wojnę domową w Sudanie, w dalszym ciągu jest otwartą i niejasną kwestią. Protokół Abyei zakładał wytyczenie granic obszaru w przeciągu kilku miesięcy. Jednak sytuacja nie została rozwiązana do dzisiaj. Obecny stan jest przede wszystkim niekorzystny dla mieszkańców Abyei, którym obiecano referendum. Jednak pomimo usilnych prób ze strony mieszkańców spornego obszaru, zorganizowanie głosowania wielokrotnie było hamowane przez rząd w Chartumie. Tak więc to, co w chwili obecnej uważane jest za „pusty” i nieakceptowany ruch plemienia Ngok Dinka, tak naprawdę wydaje się być polityczną manifestacją ludności, która poczuła się przedmiotem w cyklicznej grze politycznej. Jak dalej pisze Arrno, obecna sytuacja budzi moralne pytanie dotyczące praw politycznych plemienia Ngok Dinka: ich prawa do obywatelstwa i udziału w życiu politycznym.

 
 
Na podstawie: aljazeera.com; africanarguments.org
 
Zdjęcie za: commons.wikimedia.org
 
 
Klaudia Wilk