Gambia: Yahya Jammeh pewny wygranej w wyborach prezydenckich

28.11.2011. 24 listopada odbyły się wybory prezydenckie w Gambii, najmniejszym terytorialnie państwie Afryki Zachodniej. Obecny prezydent Yahya Jammeh spodziewa się reelekcji. Jednak wiarygodność wyborów została zakwestionowana przez Wspólnotę Gospodarczą Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS).

 

Gambia to była kolonia brytyjska i najmniejsze państwo Afryki kontynentalnej, graniczące od północy, wschodu i południa z Senegalem; popularne jako miejsce wypoczynku turystów. Złą sławę zyskało z powodu oskarżeń o częste łamanie praw człowieka i nadużycia rządu. Jest to również państwo, gdzie znaczna część społeczeństwa żyje w biedzie, utrzymując się za mniej niż 1 dol. dziennie.

Od zamachu stanu w 1994 r. władzę w Gambii sprawuje prezydent Yahya Jammeh, który wygrywał kolejne wybory, mimo oskarżeń o fałszerstwa. Rząd Jammeha był wielokrotnie krytykowany przez międzynarodowe organizacje praw człowieka, przede wszystkim za ograniczanie wolności obywatelskiej, wolności pracy i aresztowania dziennikarzy, a także sankcje wobec protestujących i masowe aresztowania oponentów. Sam prezydent zasłynął zwłaszcza w 2007 r., kiedy ogłosił, że jest w stanie wyleczyć AIDS za pomocą ziołowej mikstury i sił nadprzyrodzonych, co oczywiście spotkało się z krytyką ekspertów medycznych. Niektórzy Gambijczycy przypisują mu jednak zasługi w poprawie infrastruktury, szkolnictwa i służby zdrowia (wzrost gospodarczy w Gambii w 2011 r. ma osiągnąć 5,5%). Ponowna reelekcja Jammeha jest więc niemal przesądzona. Prezydent Jammeh przyznał, że jest pewny wygranej z dużą przewagą. Wcześniej, w lipcu 2011 r. przyznał zaś, że ani wybory, ani przewrót nie są w stanie usunąć go od władzy, ponieważ posiadł ją dzięki boskiej interwencji.

W tegorocznych wyborach, o fotel prezydencki ubiegali się też lider Zjednoczonej Partii Demokratycznej (UDP), Ousainou Darboe oraz popierany przez koalicję czterech opozycyjnych partii, Amath Bah. Do udziału w wyborach prezydenckich zarejestrowało się prawie 800 tys. Gambijczyków. Z powodu wysokiego wskaźnika analfabetyzmu wyborcy oddali głosy poprzez wrzucanie szklanych kulek do kolorowych bębnów oznaczających ich kandydatów (rozwiązanie takie wymyślono jeszcze w okresie kolonializmu). Każda kulka uderzyć powinna w dzwonek znajdujący się wewnątrz bębna; miało to zapobiec wielokrotnemu głosowaniu.

Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS) nie wysłała do Gambii swoich obserwatorów, twierdząc, że nie będą one wolne, sprawiedliwe i przejrzyste z powodu zastraszania i represji wobec opozycji przez partię rządzącą. Z raportu z przedwyborczej misji ECOWAS w Gambii wynika, że media poddane zostały znacznej kontroli przez partię rządzącą, a instytucje państwowe cierpią na brak bezstronności. ECOWAS zachęcało jednak opozycję, aby nie bojkotowała wyborów. Wybory były monitorowane przez obserwatorów Unii Afrykańskiej (AU), przedstawicieli Commonwealth i Organizację Konferencji Islamskiej (OIC). Obserwatorzy AU nie mieli zastrzeżeń co do procesu wyborczego. Z kolei przewodniczący Niezależnej Komisji Wyborczej, Mustapha Carayol, stwierdził, że zarzuty ECOWAS to same kłamstwa.

Wstępne wyniki wyborów oparte na ponad 342,500 głosach zebranych w 37 z 48 okręgów wyborczych wskazują, że 75% głosów uzyskał Yahya Jammeh, 15% lider opozycji Ousainou Darboe, a 10% niezależny kandydat Amath Bah.

 

Na podstawie:

http://af.reuters.com/article/topNews/idAFJOE7AO04720111125

http://af.reuters.com/article/topNews/idAFJOE7AN02S20111124

http://www.bbc.co.uk/news/world-africa-15869012

http://allafrica.com/stories/201111241021.html

http://allafrica.com/stories/201111231282.html

http://mg.co.za/article/2011-11-24-gambians-go-marbles-for-jammeh-as-president/

 

Zdjęcie za:

http://allafrica.com/view/group/main/main/id/00013946.html

 

Monika Różalska