Demokratyczna Republika Konga: Kongo ostoją dla rebeliantów

Demokratyczna Republika Konga: Kongo ostoją dla rebeliantów
03.08.2014. Ponad 1400 bojowników FDRL (Demokratycznych Sił na rzecz Wyzwolenia Rwandy) złożyło broń. Rząd opracował projekt przeniesienia rebeliantów i 4200 członków ich rodzin z północnych i południowych prowincji Kiwu do prowincji Orientale i Ekwador. 
 
Częścią planu jest umieszczenie rebeliantów w pobliżu Bikoro w Irebu w prowincji Ekwador. Nie dziwi fakt, iż Paul Kagame nie życzy sobie rebeliantów w swoim państwie, ale dlaczego Demokratyczna Republika Konga ma stanowić schronienie dla "wszystkich bandytów" Afryki Środkowej? Ten problem poruszono na obradach Rady Ministrów. Parlamentarzyści i organizacje cywilne z prowincji Orientale i Ekwador protestują przeciwko umieszczeniu rebeliantów na ich terenie. 
 
Przeciwnicy reżimu Paula Kagame uznali Josepha Kabilę za tchórza. Uważają, iż boi się Paula Kagame, czego dowodzi chociażby parada wojskowa zorganizowana w Kinszasie dnia 30 czerwca 2010 roku. Paradę przesunięto ze względu na spóźnienie prezydenta Rwandy. Ludność cywilna skarży się, iż Joseph Kabila nie zapomniał, że w 1996 roku stąpał po Kivu jako doradca pułkownika Jamesa Kabarebe - obecnego ministra obrony Rwandy. Rwandyjscy przywódcy wywierają wpływ na Kabilę, który pamięta o zobowiązaniach wobec dawnych przyjaciół. 
 
Należy wskazać, iż w 2005 roku tymczasowy rząd zdominowany przez ludzi prezydenta podpisał umowę z przywódcami FDLR. Umowa ta obejmowała wybór pomiędzy stałą instalacją rebeliantów w DRK, a dobrowolną repatriacją w Rwandzie. Przeniesienie FDLR do Kisangani i Irebu nie jest w interesie narodowym DRK. 
 
We wschodnich prowincjach Konga rebelianci opanowują tereny, rozprzestrzeniają sieci przemytnicze i ustanawiają własne "klany". Należy zauważyć, że krajowe i zagraniczne grupy zbrojne narzucają swoje prawo w niektórych obszarach powiatów Dolnego i Górnego Uele. Dla przykładu można przytoczyć ADF-Nalu i Mbororo. Bez pomijania bojowników lojalnych wobec słynnego "Cobra Matata" czy przywódcy milicji Paul Sadala, który zmarł w 2014 roku. 
Dotychczas południową prowincję opanowały grupy Ba Kata Katanga, północno wschodnią rebelianci Maï Maï, Mbororo, ADF i LRA. Zgodnie z założeniami w zachodniej prowincji "będą panować" grupy FDLR i Anti-Balaka. Nie ma wątpliwości, iż rebelianci FDLR powinni wrócić do Rwandy.
 
Jak donoszą media w tej sytuacji zdaje się, iż Joseph Kabila służy interesom bezpieczeństwa Rwandy  i swego "mentora" Paula Kagame. Lokalizacja rebeliantów FDLR w DRK nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem  społecznym i gospodarczym państwa. Kongijczycy twierdzą wręcz, iż nie ma wątpliwości, że kraj przez 13 lat był pod przywództwem "oszusta", sprzymierzeńca Pula Kagame. Czy to czyste spekulacje? Jedno jest pewne Paul Kagame rządzi twardą ręką, a Joseph Kabila pamięta, kto przyczynił się do zdobycia przez niego władzy. Wnioskować można, iż prezydent boi się przeciwstawić Rwandzie. 
 
 
Na podstawie: lecongolais.cd
 
Zdjęcie za: commons.wikimedia.org
 
 
Wioleta Gierszewska