Afryka Zachodnia: Ebola atakuje gospodarkę

Afryka Zachodnia: Ebola atakuje gospodarkę

18.12.2014 Bank Światowy szacuje, że w samym 2014 roku walka z wirusem ebola kosztowała Liberię, Sierra Leone i Gwineę pół miliarda dolarów. Do końca roku 2015 kwota ta może wzrosnąć kilkukrotnie. Około siedem tysięcy zmarłych na ebolę w trzech najbardziej dotkniętych epidemią krajach może okazać się dopiero początkiem problemów.

 

Komisja Gospodarcza Narodów Zjednoczonych do spraw Afryki opublikowała raport, który podsumowuje socjo-ekonomiczny wpływ epidemii wirusa gorączki krwotocznej na kontynent afrykański. Dokument ten dołącza do wielu jemu podobnych, które starają się oszacować jak bardzo ebola może dotknąć tych, których ominie tragedia zarażenia. Dotychczasowe ustalenia ekspertów Komisji, Banku Światowego czy Światowego Programu Żywnościowego dla całego regionu da się dość ogólnie zamknąć w jednym zdaniu. Wirusa najciężej przechodzą organizmy najsłabsze i dotyczy to także organizmów państwowych. Dlatego właśnie to losy Gwinei, Sierra Leona i Liberii najbardziej niepokoją specjalistów.

 

Blokady na drogach, lęk przed wychodzeniem z domów, powszechna izolacja i ucieczka z miejsc, gdzie pojawia się ebola. Te, w gruncie rzeczy normalne zachowania prowadzą do spotęgowania poza-zdrowotnych skutków epidemii. Dotąd w trzech wymienionych wcześniej państwach zanotowano około 18 000 zarażeń, z czego mniej więcej jedna trzecia okazała się śmiertelna. Wobec 18 milionów ludzi zamieszkujących te kraje wspomniana liczba (0,01%) nie wydaje się wielka. Ekonomii nie dotyczą jednak tylko zakażeni.

 

Walka z wirusem pochłania pieniądze, których w kasach państw zwyczajnie nie ma. Rządy innych krajów a nawet prywatne podmioty organizują wprawdzie rozbudowaną pomoc (szacowaną na około miliard USD dla całego regionu), nie ma jednak pewności, czy okaże się ona wystarczająca. Co więcej, nim trafi na miejsce minie trochę czasu. Aż do tego momentu środki na zwalczanie epidemii trzeba będzie pożyczać lub brać z innych sektorów, co osłabi rozwój infrastruktury regionu. Pół miliarda dolarów dotychczasowych kosztów kryzysu może wydawać się niewielką kwotą z europejskiego punktu widzenia, ale dla trójki najbardziej dotkniętych epidemią krajów Afryki Zachodniej to blisko 4% ich łącznego PKB.

 

Eksperci Banku Światowego burzą mit, mówiący, że wydatki dziś mogą zaowocować lepszą opieką zdrowotną w przyszłości. Nie tworzą one bowiem stałej infrastruktury w rodzaju szpitali, a raczej są pochłanianie przez koszty bieżące. Osłabia się – i tak chwilami iluzoryczna – efektywność administracji, a w konsekwencji spadają wpływy z podatków. Sektor usług cierpi z powodu zamykania albo skracania godzin pracy w obawie przed kontaktem z zarażonymi i natychmiastową w zasadzie śmiercią turystyki (niezbyt wielki kłopot dla bohaterów tego artykułu, co ciekawe jednak spadkiem liczby odwiedzających dotknięte zostały nawet kraje zupełnie niezagrożone ebolą, jak RPA). Przemysł, zwłaszcza górniczy, cierpi na wycofywaniu się zagranicznych inwestorów i ucieczce wykwalifikowanego personelu.

 

Ankiety telefoniczne, które pracownicy Banku Światowego przeprowadzili w zeszłym miesiącu pokazały, że w Liberii około połowa pracujących w marcu tego roku do listopada straciła posady. Dziewięćdziesiąt procent Liberyjczyków najbardziej bała się, że wkrótce nie będzie miała co jeść.  Nic w tym dziwnego, otwarcie mówi się, że najbardziej dotkniętym sektorem może być rolnictwo.

 

Konsekwencje są znaczące. Rośnie zadłużenie i inflacja (choć ta ostatnia na razie dość wolno), spadają prognozy rozwoju ekonomicznego. Przed epidemią szacunki Banku Światowego dla wzrostu tych gospodarek na rok 2015 przedstawiały się następująco: Liberia 5,9%; Gwinea 4,5%; Sierra Leone 11,3%. Dziś wynoszą 3% dla Liberii; 0,2% dla Gwinei i -2,2% dla Sierra Leone. Niepokoi zwłaszcza fakt, że dane dla dwóch ostatnich państw są wyraźnie niższe od prognoz z października tego roku (tworzonych już w trakcie epidemii). Od niedawna dopiero mówi się, że wzrost PKB zachodnioafrykańskiej trójki może być  w przyszłym roku ujemny. Ukoronowaniem kłopotów jest rosnące zagrożenie niedoborem żywności.

 

Raporty Światowego Programu Żywnościowego szacują, że w marcu 2015 roku od 2,3 do 3 milionów ludzi w regionie nie będzie zabezpieczonych żywieniowo („food insecure”), z czego między 750 tysięcy a 1,4 miliona bezpośrednio w wyniku skutków epidemii.  Eksperci Programu starają się na bieżąco monitorować poziomy żywności, jej brak jednak, a zatem gwałtowny wzrost cen, dodatkowo uderzyłyby w i tak słabe już gospodarki.

 

Nie sposób dziś ustalić, ile dokładnie do końca przyszłego roku kosztować będzie ebola najbardziej dotknięte nią państwa. Bank Światowy podaje trzy scenariusze, z których najbardziej optymistyczny zakłada wydatki (w tym utracone zyski) na poziomie 3,8 miliarda dolarów dla całego regionu (a zatem także innych państw, nie omawianych tu szczegółowo), a najbardziej pesymistyczny ponad 32 miliardy. Wspomniany na początku raport Komisji Gospodarczej Narodów Zjednoczonych do spraw Afryki cytuje najnowsze analizy na poziome 2 miliardów dolarów łącznie dla samej Liberii, Sierra Leone i Gwinei. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że ostateczną „cenę” eboli poznamy dopiero po jej opanowaniu.

 

Wspomniany na początku tekstu raport, choć nawołuje do umorzenia długów najbardziej dotkniętej ebolą trójce, nie pozostawia złudzeń, co do wpływu uderzającej w nią epidemii na region. Nawet jeśli Gwinea, Sierra Leone i Liberia zanotują ujemny przyrost PKB, w szerszej perspektywie nie zostanie to dostrzeżone. Wszystkie razem tworzą zaledwie 2,42% PKB Afryki Zachodniej i mniej niż siedem dziesiątych procenta PKB Czarnego Lądu.  Niepokój budzi co innego.

 

Niejako konsekwencją wojny, która dotknęła Sierra Leone i Liberię oraz politycznych zawirowań Gwinei jest fakt, że wszystkie te państwa nie dysponują infrastrukturą ani efektywną władzą, zdolną opanować rozprzestrzenianie się wirusa. Istnieje jednak obawa, że to co teraz jest przyczyną, wkrótce stanie się skutkiem a wirus doprowadzi do dodatkowej destabilizacji regionu.

 

Być może właśnie dlatego blisko połowa przewidzianej pomocy finansowej ma zostać przeznaczona na ożywienie gospodarek krajów dotkniętych wirusem.

 

Na podstawie:

uneca.org; tradingeconomics.com; wfp.org; economist.com; un.org; reuters.com; cdc.gov
Zdjęcie za: wikipedia.org

 

Tadeusz Michrowski