Afryka: Ustawa Dodda-Franka o handlu "krwawymi minerałami"

Afryka: Ustawa Dodda-Franka o handlu "krwawymi minerałami"
20.06.2014. W 2010 roku prezydent Barack Obama podpisał ustawę Dodda-Franka. Amerykańska ustawa ma na celu ograniczenie przemocy w Afryce. 
 
Na ostatnich dziesięciu stronach aktu, paragraf 1502 nakłada dodatkowe wymogi sprawozdawcze na amerykańskie firmy, które są zobowiązane do wprowadzenia systemu wzajemnej certyfikacji łańcuchów handlowych surowców. Celem jest ustalenie źródeł pochodzenia surowców mineralnych. Nowy wymóg ustawy Dodda-Franka kieruje firmy do zbadania łańcuchów dostaw złóż takich jak cyna, wolfram, tantal, złoto. Szacuje się, że ustawie podlega 75 procent firm potencjalnie korzystających z "krwawych minerałów".
 
Ten punkt ustawy bezpośrednio wpływa na takie państwa jak Demokratyczna Republika Konga, Angola, Burundi, Republika Środkowoafrykańska, Malawi, Republika Konga, Rwanda, Sudan Południowy, Tanzania, Uganda i Zambia. W ciągu ostatnich 20 lat siedem z tych 11 państw przeżyło wojny domowe. Większość była bezpośrednim uczestnikiem wojny domowej w Demokratycznej Republice Konga (1998-2002), którą słusznie uznaje się za najbardziej krwawy konflikt od czasu II wojny światowej. Mimo oficjalnego zakończenia wojny w 2002 roku, sporadyczne konflikty nadal nękają regionem. Odnotować należy, iż eksploatacja złóż surowców stanowi bezpośrednią przyczynę konfliktów w Republice Środkowoafrykańskiej, Demokratycznej Republice Konga oraz innych państwach regionu.
 
Problemem kontynentu afrykańskiego są państwa dysfunkcyjne, borykające się z "klątwą surowcową". Zamiast korzystania z rezerw złóż naturalnych w celu wspierania wzrostu gospodarczego i poprawy bytu przeciętnego obywatela, państwa nękają problemy korupcji i przemocy, która w efekcie prowadzi do marnowania funduszy. Grupy zbrojne oraz milicja walczą o przejęcie kontroli nad zasobami w celu uzyskania pieniędzy na finansowanie wojny. Powszechną praktyką działalności górniczej jest niewolnictwo i praca dzieci, które już od 5 lat są zmuszane do pracy w niebezpiecznych warunkach, za nędzne pieniądze. 
 
Optymistyczną prognozę wykazał raport Enough Project. Na podstawie badań przeprowadzonych w ciągu pięciu ostatnich miesięcy wykazał, iż 67% tantalu, cyny i wolframu pochodzących z wschodnich prowincji Konga i Maniema nie znajduje się w rękach grup zbrojnych. Zwrócono również uwagę na fakt, iż płace górników są o 40 procent wyższe niż przed wejściem aktu w życie. 
 
Mimo to należy być sceptycznym. Z najnowszych doniesień wynika, iż górnicy w Katandze rozpoczęli strajk z powodu braku zaległych wynagrodzeń, a wiele firm nadal nie zdystansowało się do działalności górniczej napędzanej konfliktami. 
 
Korporacje twierdzą, że dokładne określenie pochodzenia produktów jest niemożliwe. Produkty złożone, takie jak elektronika mogą przechodzić przez długi łańcuch dostaw. Przedsiębiorstwa są zobowiązane do ujawnienia źródła pochodzenia minerałów. Podczas kontroli z siedmiu firm, pięć posiadało wystarczające informacje określające pochodzenie minerałów. Należą do nich SPX Corp, Carlisle Cos, Babcock & Wilcox, Curtiss-Wright Corp i Speedway Motorsports Inc. Pozostałe dwie to producent stali Nucor i dom towarowy Belk Inc. 
 
Korporacje posiadają więcej informacji niż dwa lata temu, ale proces kontroli zbierania informacji jest trudny. Ciężko określić na ile raporty są wiarygodne. Dodatkowo jest on czasochłonny i kosztowny. Szacuje się, że przestrzeganie przepisów kosztuje przedsiębiorstwa od 3 do 4 miliardów dolarów. Przed przedsiębiorstwami pozostaje jeszcze wiele do zrobienia. 
 
 
Na podstawie: usnews.com, charlotteobserver.com, iol.co.za
Zdjęcie za: commons.wikimedia.org
 
Wioleta Gierszewska