Afryka: klasa średnia – czym właściwie jest?

Afryka: klasa średnia – czym właściwie jest?

5.11.2014. Wprawdzie doniesienia z Afryki zdominowała w ostatnim czasie Ebola, pozytywne zmiany na kontynencie wcale nie wyhamowują. Jedną z nich jest powstająca klasa średnia. I choć jej wielkość była do tej pory przeszacowywana, rozwój klasy średniej jest bezspornym faktem. Co ważniejsze, pokazuje on, że ożywienie gospodarcze w Afryce nie ma charakteru koniunkturalnego, ale wiąże się z poważniejszymi zmianami strukturalnymi.

 

Już Arystoteles twierdził, że klasa średnia jest podstawowym warunkiem istnienia dostatniego państwa. Klasa średnia hamuje nadmierne ambicje tak biednych, jak i bogatych, a tym samym staje się gwarantem stabilności i równowagi społecznej. Dzisiaj z całą pewnością możemy powiedzieć, że to silna klasa średnia była kołem zamachowym rozwoju gospodarczego państw świata zachodniego. Przez analogię, kraje słabo rozwinięte, w tym afrykańskie, bez wykształcenia klasy średniej nie mogą liczyć na trwały wzrost. Za to narażone są na większą niestabilność polityczną i gorsze wyniki ekonomiczne. 

 

Nieprzypadkowo afrykańska klasa średnia stała się w ostatnim czasie tematem szeroko komentowanym. Liczni eksperci uważają, że jesteśmy właśnie świadkami procesu przyspieszonego formowania się klasy średniej w wielu państwach afrykańskich. Także PCSA wielokrotnie opisywało ten nowy trend, podkreślając, że o obecnym renesansie gospodarczym w Afryce świadczy właśnie m.in. coraz liczniejsza klasa średnia. Czym ona jednak tak naprawdę jest i jak ją definiować?   

 

O rosnącej afrykańskiej klasie średniej zrobiło się głośniej w 2010 r. przy okazji publikacji raportu Lions on the Move przez analityków firmy McKinsey, którą przedstawiano obok procesu urbanizacji, jako dwie najważniejsze siły współtworzące „wewnętrzny” wzrost gospodarczy (w przeciwieństwie do wzrostu gospodarczego napędzanego przez boom surowcowy). Zdaniem autorów, w 2008 r. 85 mln gospodarstw domowych w Afryce dysponowało łącznie dochodem rocznym na poziomie 5000 USD i więcej. Jest to dochód, przy którym ludzie zaczynają wydawać mniej więcej połowę swoich dochodów na dobra inne niż żywność. Liczba ta, zdaniem autorów raportu, ma wzrosnąć do 128 mln gospodarstw w ciągu następnych 10 lat, zaś do 2030 r. 18 największych miast na kontynencie będzie dysponowało łączną siłą nabywczą, którą McKinsey szacuje na 1,3 bln USD. Pokazuje to wyraźnie, że Afryka przestaje być jedynie producentem i eksporterem surowców naturalnych oraz artykułów nisko przetworzonych, a zaczyna się liczyć jako konsument.       

 

Te optymistyczne wyliczenia potwierdził w 2011 r. African Development Bank (AfDB) w swojej publikacji The Middle of the Pyramid: Dynamics of the Middle Class in Africa. Przedstawia się w nim wyliczenia, z których wynika, iż nawet jedna trzecia Afrykańczyków może być zaliczona do tzw. klasy średniej, a za taką AfDB uważa osoby wydające dziennie między 2 a 20 USD, podczas gdy jeszcze dziesięć lat temu było to 25% populacji.  

 

Jak zwracał jednak uwagę w swoim komentarzu the Economist, nadmierni optymiści powinni doczytać raport do końca, gdzie „małą czcionką” podana jest informacja, że aż 2 na 3 osoby z tzw. klasy średniej dysponują dziennym budżetem wahającym się pomiędzy 2 a 4 USD. Są to ludzie, którzy być może nie chodzą już niedożywieni, jednak w dalszym ciągu nie mogą sobie pozwolić na zakup wielu dóbr konsumpcyjnych, wysłanie dzieci do szkół, zapewnienie sobie i bliskim odpowiedniej opieki medycznej czy choćby jeden rodzinny wyjazd na wakacje. Sugeruje to, że być może całe zamieszanie wokół afrykańskiej klasy średniej jest nieco na wyrost, a inwestorzy nie powinni się jeszcze "rzucać" na rynki afrykańskie z nadzieją, że ich towary będą znikały z półek. Z raportu AfDB płynie jeszcze jeden ważny wniosek – połowa z reprezentantów klasy średniej to tzw. „płynna” klasa średnia (floating), czyli osoby, które w zasadzie w każdej chwili, np. w wyniku śmierci głównego żywiciela rodziny lub utraty pracy, mogą z powrotem ze swoim dochodem trafić poniżej granicy ubóstwa.  

 

Właśnie w takim, nieco bardziej sceptycznym tonie utrzymany jest najnowszy raport badający stan afrykańskiej klasy średniej Understanding Africa’s middle class opublikowany przez Standard Bank, a napisany przez Simona Freemantle’a. Twierdzi się w nim, że status wielu osób zaliczanych przez ekspertów do afrykańskiej klasy średniej jest w praktyce bardzo umowny z uwagi na ich dużą podatność na szoki ekonomiczne. W rezultacie granica pomiędzy ubóstwem a klasą średnią jest nie do końca czytelna. Raport Standard Bank podchodzi do definicji klasy średniej zdecydowanie bardziej rygorystycznie. Analizuje się w nim 11 krajów afrykańskich, które łącznie stanowią ponad połowę PKB regionu. Są to Angola, Etiopia, Ghana, Kenia, Mozambik, Nigeria, Sudan Południowy, Sudan, Tanzania, Uganda oraz Zambia. Autorzy raportu potwierdzają, że gospodarstw należących do afrykańskiej klasy średniej faktycznie przybywa – z 4,6 mln gospodarstw w roku 2000 do 15 mln gospodarstw obecnie. Kryterium przynależności do klasy średniej jest roczny budżet na poziomie przynajmniej 5475 USD (dzienne wydatki konsumpcyjne między 15 a 115 USD). Jednocześnie jednak zauważa się, że w dalszym ciągu większość gospodarstw domowych w regionie to osoby o bardzo niskich dochodach lub żyjące w skrajnym ubóstwie. Zdaniem raportu aż 86% gospodarstw pozostaje w tzw. low-income band (poniżej 5500 USD rocznie).

 

Wprawdzie z dokumentu wynika, że wielkość klasy średniej została we wcześniejszych badaniach znacznie przeszacowana (z pewnością nie jest to 300 mln osób, jak sugerowano w raporcie AfDB), to jednak dynamiczny wzrost liczby gospodarstw legitymujących się coraz większymi dochodami jest bezsporny. Szacuje się, że pomiędzy rokiem 2014 i 2030 liczba gospodarstw domowych spełniających kryteria klasy średniej ulegnie potrojeniu. Oznacza to, że w 2030 r. w Afryce będzie mniej więcej 40 mln gospodarstw domowych zaliczanych do klasy średniej. Najbardziej perspektywicznie spośród ocenianych krajów wypada najludniejszy kraj na kontynencie, Nigeria, gdzie do 2030 roku ma być 21 mln gospodarstw należących do klasy średniej (obecnie nieco ponad 8 mln), podczas gdy najwolniej formuje się klasa średnia w państwach Afryki Wschodniej. Z szacunków wynika, że już teraz 11 procent Nigeryjczyków wydaje na konsumpcję pomiędzy 23 a 115 USD dziennie.   

 

Rosnąca afrykańska klasa średnia to siła napędzająca gospodarkę, szansa na mobilizację większych oszczędności krajowych, a zatem i inwestycji, a także stabilniejszych i wyższych dochodów podatkowych. Daje ona także nadzieję na większą partycypację obywateli w życiu politycznym - bardziej świadome wybory polityczne, mniejszą podatność na manipulację przez polityków i w końcu większą stabilność polityczną, co na kontynencie afrykańskim jest szczególną wartością. Jednym z czynników kształtujących proces powstawania klasy średniej jest niewątpliwie urbanizacja, której tempo w ostatnim czasie znacząco rośnie – w 11 badanych przez Standard Bank krajach aż 65% osób zamieszkiwało tereny miejskie. Inną kwestią, na którą zwraca się uwagę jest afrykańska diaspora przekazująca do Afryki coraz większe środki (szacuje się, że przepływy z tego tytułu przerastają kwoty wynikające z inwestycji bezpośrednich i inwestycji typu portfolio).

 

Podsumowując, dostępne badania pokazują, że choć wielkość afrykańskiej klasy średniej była do tej pory najprawdopodobniej znacznie przeszacowywana, wzrost jej liczebności jest faktem i pokazuje, że renesans gospodarczy Afryki nie ma charakteru koniunkturalnego, ale wiąże się ze zmianami strukturalnymi na kontynencie.

 

Zdjęcie: African Development Bank

 

Dominik Kopiński